sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 1

  Dziś jest 20 maja 2013. Dokładnie dwa lata temu właśnie na tej ulicy zginęła moja mama. Pamiętam to dokładnie. Miałam 15 lat, a ona miała wtedy patrol. Była policjantką. Wracałam właśnie ze szkoły i spotkałam ją. Zapytałam czy jest głodna, miałam zamiar iść do sklepu obok. Odpowiedziała 'możesz kupić wodę, jestem naprawdę spragniona' po czym uśmiechnęła się do mnie. Wyciągnęłam portfel z tylnej kieszeni spodni i odwróciłam się na pięcie, aby pchnąć drzwi sklepu. Weszłam do środka, chwyciłam butelkę wody i bułkę. Stojąc przy kasie przez szybę okna zauważyłam jakieś zamieszanie na zewnątrz. Obcy mężczyzna podszedł do mojej mamy i zaczął krzyczeć. Krzyczał tak głośno, było słychać to nawet w budynku. Kevin, znajomy policjant podszedł zainterweniować , odepchnął mężczyznę. Zapłaciłam i szybko ruszyłam do drzwi. Właśnie kiedy wychodziłam padł pierwszy strzał, a potem drugi. Oba wycelowane były w moją rodzicielkę. Wystraszona upuściłam zakupy i zakryłam oczy dłońmi. Po mojej twarzy zaczęły spływać gorzkie łzy. Zrobił to. Zabił ją. Na moich oczach. Tylko dlaczego? Co najgorsze nigdy go nie złapano. Przychodzę tu zawsze w ten dzień. Ulica Washington, to jej nazwa. Kojarzy mi się z... bólem. Często widzę ją w moich snach. Są w nich policyjne taśmy, wszędzie. Słyszę syreny karetek. Nawet stojąc tutaj zawsze jej dźwięk słyszę w głowie. Obok parku naprzeciw jest cmentarz. To tam została pochowana. Miejsce to odwiedzam często. Zawsze przynoszę lampion i kładę przy grobie kwiatek zerwany w parku. Ale czas się wziąć w garść bo jest godzina 8:04, a ja zaraz mam lekcje.
  Wsiadłam na rower, który jeszcze przed chwilą oparty był o ławkę i ruszyłam do szkoły, tak zwanego Obozu Koncentracyjnego. Pogoda jest ładna, jednak kiedy jedzie się z taką prędkością jak ja, można czuć spory powiew wiatru. Mój ojciec jakoś na początku miesiąca mówił coś o zmianie otoczenia, ale ja od razu zaczęłam zaprzeczać. To miejsce jest zbyt piękne, aby je opuszczać. Teraz jadąc i rozglądając się na boki można dostrzec uroki tego miasta.
   Dojechałam na uczelnię i odstawiłam rower mocując go przy barierkach po czym udałam się do środka. Przy wejściu spostrzegłam nauczycielkę, która opuszczała budynek. Wydało mi się to dziwne bo przecież teraz powinnam mieć z nią lekcje. Przywitałam się, jednak postanowiła mi nie odpowiadać. I bądź tu grzeczny skoro cię olewają. Duh. Ludzi wokół było pełno. Jak zwykle głośne rozmowy, nawet kiedy ktoś mówił 'szeptem' to doskonale można było słyszeć o czym rozmawia. Szczerze mówiąc już wchodząc tutaj miałam ochotę wycofać się i wrócić do domu. Podeszłam do swojej szafki i wyciągnęłam książkę, którą wczoraj zapomniałam zabrać. Włożyłam ją do torby, a kiedy zatrzasnęłam drzwiczki przestraszyłam się bo ni stąd ni zowąd zobaczyłam obok Sam, najlepszą przyjaciółkę.
- Przestraszyłaś mnie! - Zaśmiałam się kiedy przyłożyłam rękę do klatki piersiowej, jakbym chciała tym uspokoić oddech.
- Wybacz! Słyszałaś? Pani Benson ma zwolnienie lekarskie. Ludzie mówią, że to coś poważnego - powiedziała rozglądając się na boki.
- Widziałam właśnie jak wychodziła ze szkoły. Czyli lekcje są odwoła...
- Nie. Pytałam wychowawcę i mamy zajęcia z kimś innym - mruknęła niezadowolona.
- Ta... Panią Benson ciężko będzie zastąpić. Jest naprawdę dobrym nauczycielem, w dodatku zawsze mam u niej dobre oceny - powiedziałam ucieszona, jednak po chwili znów grymas zagościł na mojej twarzy, ponieważ mój wzrok padł na Megan. Rudą małpę, której wydaje się, że szkolny korytarz to czerwony dywan, a ludzie wokół to jej wielbiciele. Może i ma swoją grupkę przyjaciół, w której jest popularna, no dobra zna ją cała szkoła, ale gwarantuję, że większość za nią nie przepada. Za to mnie nie zna prawie nikt. Większość nawet nie wie, że chodzę do tej szkoły, ale wolę być sobą niż udawać kogoś innego. A taka jestem ja. Nudna, szara... Po prostu Julie. Co nie oznacza, że nie lubię się bawić. Owszem lubię, jestem też towarzyska, ale nie na dłuższą skalę. Zwłaszcza teraz kiedy straciłam ważną osobę mojego życia. Szczęka sama mi się zacisnęła kiedy zobaczyłam, że zmierza w naszym kierunku. Wymieniłam spojrzenia z Sam, aż usłyszałam drażniący moje uszy głos.
- Któż to dziś przybył. Mała, cicha Julie. Dawno Cię nie widziałam. - Uśmiechnęła się głupawo, a teraz zacisnęły mi się też pięści.
- Jestem tu codziennie - odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem, który wdarł się na moją twarz. Już miałam ochotę jej przyłożyć jednak nie mam zamiaru wdawać się w bójki. Ubrana była jak zawsze, czyli prawie wcale. Szpilki, sukienka z tak małej ilości materiału, jakby zabrakło go na jej wykończenie, rude kręcone na lokówkę kudły i trzy kilo tapety na twarzy.
- No nieważne, nie przyszłam do Ciebie. - Odgarnęła włosy i spojrzała na Sam. - Krążą plotki, że na zastępstwo z literatury przychodzi jakiś młody nauczyciel - uśmiechnęła się podekscytowana do mojej przyjaciółki.
- Poważnie? - zapytała Sam z błyskiem w oku, jednak po chwili opamiętała się i spojrzała na mnie maskując swój uśmiech.
- Od kiedy WY się przyjaźnicie? - Splotłam ręce i czekałam na odpowiedź. Megan odwróciła się do mnie natychmiast.
- Pamiętasz tę imprezę? Tę na którą nie zostałaś zaproszona? Tak to było właśnie wtedy. - Uśmiechnęła się znowu robiąc tą głupią minę i objęła ramieniem Sam, która w tej chwili miała zakłopotany wyraz twarzy.
- Julie to nie tak... - Próbowała coś powiedzieć kiedy zrzuciła rękę Megan z ramienia.
  Byłam wściekła jednak nie dokończyłyśmy rozmowy, ponieważ zadzwonił dzwonek. Udałam się szybko w stronę klasy nie odwracając wzroku, aby nie patrzeć na ten żałosny obrazek, który widziałam przed chwilą. Weszłam do pomieszczenia i zajęłam miejsce jak zwykle na przedniej ławce. Wyciągnęłam z kieszeni torby gumę do żucia i włożyłam ją do buzi. Nauczyciela jeszcze nie było, a uczniowie dopiero zaczynali się schodzić. Usiadłam w wygodnej pozycji po wyciągnięciu zeszytów i patrzyłam tępo przed siebie czując w buzi miętowy smak gumy. Do sali wszedł młody mężczyzna, a żeńskie głosy nagle ucichły. Było to dość dziwne zjawisko. Spojrzałam za siebie rozglądając się po twarzach innych. Dziewczyny zaczęły się uśmiechać, a męska część klasy wywracać oczami. Wróciłam wzrokiem przed siebie i dopiero teraz przyjrzałam się nowemu nauczycielowi. Miał brązowe loki, szczupły, wysoki. Ubrany był w czarną bluzkę i tego samego koloru spodnie.Właśnie kładł czarną, skórzaną teczkę na biurku. Nie można zaprzeczyć był dość przystojny, ale to nawet nie miało znaczenia. Chciałam po prostu skończyć lekcje i wrócić do domu.

- Dzień dobry. Nazywam się Harry Styles i podczas kiedy Pani Benson będzie na zwolnieniu ja będę prowadził wasze lekcje literatury - oznajmił rozglądając się po uczniach - Nie myślcie sobie, że będą one polegały na nic nie robieniu czyli inaczej mówiąc na opierdalaniu się - powiedział sięgając po kredę, a żeńska część klasy od razu się zaśmiała, z wyjątkiem mnie. Zapisał temat na tablicy po czym wyciągnął swoje notatki i książkę. Jedna z dziewczyn podniosła wysoko w górę rękę, kiedy nauczyciel spojrzał na uczniów.
- Tak Panno...
- Alice. Mam dwa pytania - powiedziała, a Pan Styles pokazał gestem ręki aby mówiła dalej - Więc pierwsze to jak długo Pani Benson będzie na zwolnieniu? A drugie, czy jest pan hetero? - w jej oczach można było dostrzec podekscytowanie na co wywróciłam oczami.
- Na chwilę obecną nie wiadomo, i tak jestem hetero, choć nie wiem co to ma wspólnego z prowadzeniem lekcji - skomentował, a jego wzrok spoczął na mnie. Czyli kompletnie niezainteresowanej takimi tematami dziewczynie. Zdziwiłam się gdy zaczął podchodzić w moją stronę, od razu się wyprostowałam. Oparł dłonie o moją ławkę i spojrzał na mnie.
- Wypluwasz, czy połykasz? Panno Julie... - zadał pytanie, a moje poliki zrobiły się różowe zanim zorientowałam się, że chodzi mu o gumę, którą właśnie żułam. Kilka osób zaczęło się śmiać, a nawet gwizdać. Wstałam od ławki i podeszłam do kosza ją wyrzucić. Świetnie zostałam publicznie upokorzona. Chciałabym wyjść i już nie wracać. Zajęłam ponownie miejsce, a kiedy nauczyciel zaczął dyktować klasie notatkę wzięłam ołówek i udawałam, że zapisuję, choć tak naprawdę miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Chwileczkę, czy on powiedział do mnie 'Julie'? Skąd zna moje imię?
--------------------------------------------------------------------
Hej :) Jest to mój pierwszy fan fic, który publikuję. Mam nadzieję, że Wam się choć trochę spodoba.
Prawie cały dzisiejszy dzień spędziłam na ogarnianiu bloga, ale udało się! Zachęcam do dołączenia do czytelników. Nowy rozdział będzie pojawiał się raz na tydzień, w piątek lub sobotę. Chciałabym dowiedzieć się ile osób to przeczytało więc proszę zostaw komentarz bo to wiele dla mnie znaczy.
Edit: Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach skontaktujcie się ze mną (zakładka Kontakt).

14 komentarzy

  1. No i 1 rozdział GENIALNY !!! naprAwde chce juz next zapowiada sie ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  2. jeju <3 ten rozdział.. zwiastun...blog .... naprawdę zapowiada się cuuuudooooownie <3 Jesteśmy ciekawe co bd dalej <3 Życzymy weny i zapraszamy na http://hope-for-a-new-life-harry-styles.blogspot.com ( pojawił się już 3 rozdział )
    Jeszcze raz życzymy weny - Car&Tori :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Wpadnę na bloga w tygodniu :)

      Usuń
  3. Zaciekawiło mnie :) Jeszcze do tego Hazza nauczycielem. Nie mogę doczekać się kolejnego i w wolnej chwili zapraszam do mnie
    http://diaries-memories-zayn-malik-ff.blogspot.com/ - Van

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam do dalszego czytania :) Rozdziały powinny pojawiać się w piątek/sobotę, ale jeśli chcesz możesz zgłosić się do informowanych pisząc do mnie (zakładka Kontakt).
      Wpadnę na Twoje ff w tygodniu :)

      Usuń
  4. awwww zapowiada się bardzo ciekawie *.* czekam z niecierpliwością na nexta!! <3 CUDNY <3

    OdpowiedzUsuń
  5. omg zapowiada sie nieźle, czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju przepraszam, ze wczesniej nie komentowałam, ale za bardzo nie mialam weny. Boze kocham to opowoadanie jest cudowne!
    -Ronnie x (@volgarnaxo - ask :). )

    OdpowiedzUsuń
  7. Woow i już mnie wciągnęło :O Lecę czytać dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak się cieszę, że ja recenzuję twój blog. Głowna bohaterka wygląda jak Kris! nie mogło być lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawie się zapowiada :D :*

    OdpowiedzUsuń